Gdy Lena ujrzała tam masę chłopaków biegających za piłką już miała się zawrócić. Lecz czujne oko przyjaciółki od razu to spostrzegło. Szarpnęła ją za rękę i siłą zaciągnęła w stronę 'kolegów'. Lena nie chcąc zrobić z siebie idiotki, uspokoiła się i szepnęła w stronę Tosi.
-Ej no, błagam. Nie idźmy tam...
-Już za późno-uśmiechnęła się dziewczyna, gdy zauważyła, że spostrzegli je chłopcy. Brunetka lekko się zarumieniała i zerkała na przyjaciółkę z błagalnym wzrokiem.
-No dobra. Możemy iść do sadu.-powiedziała lekko zrezygnowana Antosia i pokazała palcem drzewa uginające się pod ciężarem jabłek. Sad znajdował się kilka kroków od pola gry. Dziewczyny ruszyły w tamtą stronę.
-Cześć-usłyszały po kolei głos, każdego chłopca. Zdziwione, nie wiedziały co powiedzieć.
-No hej-uśmiechnęła się Tosia, szturchając Lenę w ramię, by coś odpowiedziała.
-Si-ema-wydusiła sparaliżowana dziewczyna, która była już ciągnięta przez przyjaciółkę do sadu. Wzięły po jednym jabłku i usiadły na trawę przypatrując się grze chłopców. Lena w tłumie biegających zauważyła wyróżniającego się chłopaka o ciemnej karnacji. Miał czarne włosy i ciemne oczy.
Przyglądała mu się z szczególną uwagą. Zaczął ją interesować. Podobało się jej jego poczucie humoru i dystans do wszystkiego.
Kiedy 'mecz' się skończył dziewczyny wyszły z boiska i kierowały się w stronę domu. Antosia od razu zauważyła, że jej przyjaciółka jest jakaś nieobecna.
-No to, który ci się spodobał?-spytała zaciekawiona.
-ej, co, jak?-odparła Lena, wracając do rzeczywistości.-A ta co teraz? Co ci przyszło do głowy?-próbowała wywinąć się od odpowiedzi.
-Mnie, Słonko, nie oszukasz, znam ci za dobrze.-brunetka się zaczerwieniła.-No więc, który?-kontynuowała Tosia.
-Czy ty zawsze musisz wszystko wiedzieć? Nie można choć na chwilę ukryć czegoś przed tobą? No tak, spodobał mi się..-i tu dziewczyna zatrzymała się, łapiąc oddech.-..ten mulat w niebieskich spodenkach.-uśmiechnęła się nieśmiało.
-Haha, wiedziałam-odparła.-No, nie powiem, ładny to on jest. Znasz się na rzeczy- w tej chwili obie wybuchnęły śmiechem.
Gdy sytuacja w końcu się uspokoiła, Lena zaczęła:
-Niestety on wygląda na dużo starszego, pewnie nie poleci na taką małolatę jak ja.
Tosia się nie odezwała, wiedziała, że jej przyjaciółka ma po części rację, ale nie chciała jej załamywać do końca.
Dziewczyny wróciły do domu. Lena mijając próg krzyknęła tylko
"już jestem" i poszła do siebie. Usiadła na łóżku, złapała za laptop i włączyła fejsa. Ogarnęła wszystkie powiadomienia itp. Chciała już wyjść, ale zerknęła jeszcze na stronę główną i w tej samej chwili dostała od kogoś zaproszenie. 'Kacper Czerkowski'. Tak, to ten przystojny mulat z boiska. Przyjęła jego zaproszenia, wyłączyła laptop. Położyła się na łóżku. "Zauważył mnie?". To pytanie nękało ją do samego wieczora. Gdy po 20...
"Nie spotkaliśmy się przypadkowo,
czasami tak jest, żee jak bardzo czegoś pragniesz, to się po postu dzieje."
_______________________________________________________________Już pierwszy rozdział ;)teraz mykam i liczę na Wasze szczere opinie ;)
Taki trochę króciutki, chociaż wiem, że sama nie grzeszę rozmiarami moich postów. ;P Widzę, że akcja powoli się rozkręca. Zobaczymy jak potoczą się dalsze losy Leny. Czekam na nową notkę. ;*
OdpowiedzUsuńBardzo fajny rozdział !
OdpowiedzUsuńCzekam na następny ...